Moja Pielgrzymka do Ziemi Świętej w Roku Wiary

Być w ziemskiej Ojczyźnie Jezusa, Matki Najświętszej, proroków i apostołów…Czyż nie jest to marzenie serca, tęsknota duszy każdego z nas?.

Tu, gdzie teraźniejszość łączy się z przeszłością, autostrada przecina Pustynię Judzką, osiołek konkuruje z samochodami, tradycyjnie ubrani Beduini czy chasydzi obok swobodnie ubranych turystów, tu gdzie mieszają się religie, tu na tej Ziemi Bóg przemawia do każdego człowieka. Chodzili po niej patriarchowie, prorocy i sam Jezus Chrystus, a jednocześnie trudno znaleźć taki skrawek ziemi, gdzie by tyle było wojen i ludzkiego nieszczęścia. Jakby na dowód prawdziwości słów św. Pawła: „gdzie wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska” ( Rz 5, 20 ).

Jakże głębokiego wymiaru po powrocie nabierają: słuchanie Ewangelii, odmawianie Różańca św., odprawianie Drogi Krzyżowej, czytanie Pisma Świętego czy codzienna modlitwa…

Betlejem -  Bazylika Narodzenia Pańskiego, wąskie strome schody, trzeba uważać, bo łatwo się potknąć. Każdy chce dotknąć, ucałować miejsce narodzin Zbawiciela. Czasu jest mało, kilka sekund dla każdego, bo jest wyjątkowo dużo pielgrzymów. Nareszcie moja kolej. Za mną tyle osób. Mocno bije mi serce. W ciągu chwili niemal, jednocześnie klękam, całuję srebrną gwiazdę i robię zdjęcie. Radość, świadomość tej chwili są tak ogromne, że po mojej twarzy płyną łzy. Nieważne, że widzą je inni pielgrzymi. Ja naprawdę tu jestem… Mogę ucałować miejsce, gdzie narodziło się Dzieciątko Jezus. Nie mogąc powstrzymać łez, odchodzę w najdalszy możliwie spokojny kącik. Ukrywam zapłakaną twarz w dłoniach i tak trwam na wyjątkowej w moim życiu Adoracji Bożego Syna. Powierzam Mu przywiezione w sercu wszystkie intencje, prośby i podziękowania.

Getsemani - rośnie tu siedem starych drzew oliwnych. Ich widok jest niesamowity, wręcz wstrząsający. Potężne pnie, powyginane, skręcone, częściowo popękane, zmurszałe, wyglądają jak martwe. A przecież gałęzie obsypane są liśćmi. Jest pewna legenda dotycząca pękania i zrastania na nowo pni starych oliwek: „Gdy Jezus umarł na krzyżu, cała przyroda zastygła w bólu i rozpaczy. Słońce się zaćmiło, gwiazdy zaczęły spadać, drzewa zrzuciły kwiaty i liście. Bezlistna figa i granat ze zgorszeniem patrzyły na oliwkę, która nie zrzuciła liści jako oznakę żalu i zgryzoty. Wtedy smutna oliwka rzekła łamiącym się głosem: Wy drogie siostry, utraciłyście włosy. Mnie zaś pękło serce...”  Patrząc na drzewa oliwne w Ogrodzie Getsemani, w pełni zrozumiałam tę legendę.

Pobyt w tym miejscu budzi głębokie refleksje… Jezus miał przy sobie tych, których, uważał za przyjaciół, a jednak modlił się i cierpiał samotnie. Bóg – Człowiek, podczas tej najstraszliwszej w dziejach ludzkości nocy, prosił o modlitwę, czuwanie, o obecność przy Nim…Ogród Getsemani odkrył przede mną ważne przesłanie: abym zawsze, cokolwiek się dzieje, czuwała, trwała na modlitwie przy Jezusie, który choć jest Bogiem, potrzebuje człowieka…

Przechodząc obok Ogrodu Getsemani mijam jedną z najbardziej charakterystycznych budowli współczesnej Jerozolimy - Bazylikę Konania, nazywaną też Bazyliką Agonii, Cierpienia lub Kościołem Narodów. Wygląda wspaniale w otoczeniu ogrodu Getsemani. Wewnątrz, przed głównym ołtarzem jest kamień, przy którym Jezus modlił się przed swoją Męką. Otoczony kunsztowną kratą, przypominającą cierniową koronę, przyciąga największą uwagę pielgrzymów.  Każdy pragnie dotknąć i ucałować ten kamień. Ja również ze wzruszeniem całuję kamień, przy którym modlił się Jezus zanim został pojmany.

Jerozolima – widok Starego Miasta zachwyca. Można tak patrzeć bez końca. Wciąż nie dociera do mnie, że jestem w Jerozolimie - niezwykłym miejscu na ziemi, w którym kolana same się zginają, a modlitwa nieustannie ciśnie się na usta… Tu przecież wydarzyło się wszystko, co najistotniejsze dla chrześcijaństwa. Postanowiłam, że będąc w Jerozolimie otworzę Pismo Święte, a potem będę już na żywo z Jezusem Chrystusem. Otwierając Nowy Testament z całego serca proszę Pana o drogowskaz nie tylko w tych świętych miejscach, ale wszędzie gdziekolwiek będę i na każdy dzień… i czytam słowa z  Ewangelii św. Mateusza: A oto Ja Jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata (Mt 28, 20). Przyjmuję je jako ewangeliczny testament…

Via Dolorosa w Jerozolimie – jedyna taka Droga na Ziemi… Tyle razy wyobrażałam sobie, że tu jestem. Spodziewałam się, że głęboko ją przeżyję, ale nie sądziłam, że aż tak mocno poczuję cierpienie zadane Jezusowi przez ludzi. Na wąskich, gwarnych od handlarzy uliczkach Jerozolimy, w pełni zrozumiałam wartość Krzyża, który połączył niebo z ziemią. Nieustannie łączy wszystkich wyznawców Chrystusa, uświadamiając, że ciemność bólu, zamienia się w zwycięstwo. Na Drodze Krzyżowej dotarło do mnie, że ja nie idę śladami Chrystusa, ale idę z Nim… I zapytałam słowami świętego Pawła: Jaki sens miałaby moja wiara, gdyby Chrystus nie zmartwychwstał? 

Jezioro Galilejskie - wypływamy dużą drewnianą łodzią na jezioro. Przy  dźwiękach naszego hymnu narodowego zostaje wciągnięta na maszt polska flaga. Słucham Ewangelii dotyczącej tego miejsca. Z innymi pielgrzymami śpiewam „Barkę”, która tu, na wodach Jeziora Galilejskiego, brzmi pięknie i wzruszająco. To niesamowite płynąć po jeziorze, którego fale nieustannie szepczą biblijne historie. Zamykam oczy, chcę choć przez chwilę być sam na sam z Jezusem na Jego jeziorze. Słyszę delikatny plusk fal, czuję nieśmiały dotyk promieni słońca. Jestem taka szczęśliwa. Co zrobić, aby ta chwila trwała jak najdłużej? Dlaczego w człowieku jest tyle lęku? Dlaczego tak trudno pielęgnować w sobie prostą i szczerą wiarę? O Panie, choć minęły wieki, wciąż jest to samo jezioro, nad którym nauczałeś, po którym szedłeś, a teraz ja mogę po nim płynąć… Dziękuje Ci, że tu jestem… Dziękuję za moje życie, momentami trudne, ale ufając Ci mogłam, nie tracąc wiary, pokonać te doświadczenia…Patrzyłam na niezliczoną ilość kamieni na brzegu. Porównałam je do ludzkich spraw, problemów, prób i doświadczeń. Nieustanne obmywanie kamieni przez wody jeziora, jest jak obmywanie ludzkich win w Sakramencie Pokuty, jak nieustanny krystaliczny dotyk Bożej Miłości.

W Ziemi Świętej przeżyłam niepowtarzalne chwile. Byłam jakby w innym wymiarze, otoczona Świętą Historią Zbawienia. Wszystko, co znałam z Ewangelii, teraz naprawdę we mnie żyje, pulsuje, nakłada się na rzeczywistość… Tyle wydarzyło się przez te 8 dni, jakbym była tu ponad miesiąc albo nawet dłużej. Serce, dusza, umysł po brzegi wypełniły się jedynymi w swoim rodzaju obrazami, uczuciami, myślami.

Kim jestem teraz? Jak wykorzystam dar obecności w Ziemi Świętej? Czy ta pielgrzymka przymnoży mi wiary? Czy będzie mi łatwiej żyć, kochać, przebaczać? Jedno jest pewne. Na drodze Chrystusa zawsze jest krzyż. Ze znaku największej hańby i poniżenia stał się znakiem Bożej Chwały i naszym Zbawieniem. Kto chce iść za Nim, nie może omijać krzyża… A jeżeli chodzi o wiarę – to bez uczynków jest martwa. W Ziemi Świętej nauczyłam się, jak ważne jest zaufanie Panu. Oby ta nauka wydała plon stokrotny!

Ewa M.


Autor: Ewa M.
2013-02-20


KALENDARZ

Czwartek
29
lipca


Wspomnienie św. Marty


15.00 - Koronka do Miłosierdzia Bożego

SŁOWO BOŻE NA DZIŚ

Festiwal SOLI DEO

KATOLICKIE PRZEDSZKOLE

ZGROMADZENIE SIÓSTR SERAFITEK

Z GALERII

Najnowsze intencje

Maryjo Pompejańska proszę spraw, aby między Kamilla a Krzysztofem narodziła się znajomość, przyjaźń i miłości. Obdarz ich darem macierzyńtwa i ojcostwa.

Maryjo Pompejańska proszę spraw, aby między Kamilla a Krzysztofem narodziła się znajomość, przyjaźń i miłość.

Panie Jezu proszę za wstawiennictwem Najświętszej Maryi Panny o zdrowie, przebaczenie grzechów, szczęśliwą podróż, dary Ducha Świętego i obfite błogosławieństwo w każdej sprawie dla Nataszy, Michała, Martyny, Ireny, Teresy, Andrzeja i Jana. Amen

Wszystkie intencje

Kalendarium Parafialne

    W lipcu 1955 r. dzięki staraniom ks. Jana Kosiora (proboszcza parafii WNMP) i parafian zamówiono i zamontowano wielki ołtarz wewnątrz świątyni. Ołtarz ten jest kopią spalonego ołtarza podczas II wojny światowej.

Dzieje Parafii

Biłgoraj i okolice na fotografii

Klub Strzelecki i Klub Kolekcjonerski Victoria - Biłgoraj